<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6138976171939701492</id><updated>2012-02-16T11:54:57.391+03:00</updated><category term='piłka nożna'/><title type='text'>Błazen w Etiopii</title><subtitle type='html'>Sens życia i ból istnienia</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>błazen</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07666906020114194571</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>7</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6138976171939701492.post-3981735770133440340</id><published>2010-01-11T20:28:00.006+03:00</published><updated>2010-01-11T21:43:25.810+03:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piłka nożna'/><title type='text'>Piłkarskie makao</title><content type='html'>Wielomiesięczna przerwa w publikacji postów na blogu nie jest pozbawiona podstaw: zajęty byłem grą w piłkę nożną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdego dnia po pracy gromadzą się na prowizorycznym boisku piłkarskim najlepsi zawodnicy z naszego obozu. Przed rozpoczęciem rozgrywki  rozgrzewamy się, ustalamy składy, następnie dobieramy kolory koszulek i skóry, by wreszcie odśpiewać hymn Etiopii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Futbolówkę zrobioną ze świńskiego pęcherza wyrzucamy w powietrze na znak rozpoczęcia meczu, a dopiero potem sięgamy po wysokiej jakości firmową piłkę Adidasa, której używamy do gry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początek jest zawsze chaotyczny. Muszę nauczyć się na pamięć wszystkich moich zawodników, co jest o tyle trudne, że wyglądają oni bardzo podobnie, zwłaszcza kiedy biegną. Po kilku minutach potrafię już rozróżniać ich po kolorze tęczówek, ale wtedy na boisku pojawiają się spóźnialscy i przyłączają się do losowo wybranej drużyny. To zwykle wywołuje burzliwy odzew pozostałych i rozpoczyna się długa dyskusja w języku amaryjskim, a potem następuje całkowite przemieszanie składów. Biegam więc wte i wewte, jak głupek, podaję piłkę przeciwnikom i odbieram swoim, aż wreszcie, pod koniec gry, znów wiem kto jest kim. Żeby nie było za łatwo, także i w środku meczu, w losowym momencie, któryś z zawodników może zmienić drużynę, a potem równie niespodziewanie powrócić do poprzedniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często dochodzi do bójek. Na boisku nie obowiązują oczywiście zasady fair-play i każdy poważniejszy faul spotyka się z ostrą reakcją sfaulowanego. Inicjuje to długą dyskusję w języku amaryjskim i nierzadko walkę, po której może zostać podyktowany rzut karny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bywa i tak, że w połowie rozgrywki na boisku pojawia się sędzia. Od teraz to on decyduje, kto dotknął piłki ręką (manu! manu! manu!), a kto nogą i rozdziela na lewo i prawo "białe kartki", symbolizowane przez jego pracowniczy identyfikator. Sędzia bywa omylny, a bardziej dokładnie: zawsze się myli. Kiedy zatem gracze orientują się co do jego niekompetencji, rozpoczyna się długa dyskusją w języku amaryjskim i niejako za karę sędzia staje się jednym z zawodników (zachowując przy tym, rzecz jasna, uprawnienia sędziowskie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rezultat meczu zmienia się nawet wtedy, gdy nie padają żadne bramki. Kiedy jedni twierdzą, że jest 7:7, inni zauważają, że przecież dawno już było 9:6. Ci pierwsi mówią, że owszem, było 9:6, ale dla nich, a zresztą chyba nawet 10:6. Taka kłótnia (w języku amaryjskim) nierzadko kończy się walką, po której może zostać podyktowany rzut karny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/S0tgozHIUyI/AAAAAAAAHlw/FlNoMvSBS0c/s1600-h/DSC_0714.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/S0tgozHIUyI/AAAAAAAAHlw/FlNoMvSBS0c/s400/DSC_0714.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425536430129042210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z boiska wszyscy schodzimy uśmiechnięci. Zmęczeni, ale szczęśliwi. To nie wynik jest przecież najważniejszy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6138976171939701492-3981735770133440340?l=blazen-w-etiopii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/feeds/3981735770133440340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2010/01/pikarskie-makao.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/3981735770133440340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/3981735770133440340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2010/01/pikarskie-makao.html' title='Piłkarskie makao'/><author><name>błazen</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07666906020114194571</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/S0tgozHIUyI/AAAAAAAAHlw/FlNoMvSBS0c/s72-c/DSC_0714.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6138976171939701492.post-5264543276312834730</id><published>2009-08-09T21:47:00.004+03:00</published><updated>2009-08-09T23:39:47.284+03:00</updated><title type='text'>Business Class</title><content type='html'>Skołowany, niepewny własnego istnienia, prawdopodobnie zaniedbałem bloga. Niewiele jednak stracił ten, kto nie przeczytał tego, czego nie napisałem. Oto bowiem świat zamarł. Pustynie etiopskiego Ogadenu okazały się pozbawione życia, niby trup. To prawda, latają tu przepiękne ptaki, których skrzydła odbijają blask niebios, złotowłose jaszczurki skubią ziarno codziennie rano, a dziwne łyse krety wkopują się w piach swoimi łapkami w kształcie bananów, wszystko to jednak jest jakieś martwe. A może to ja umarłem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy omyłkowo, czy co, ale na przelot z Polski do Etiopii zarezerwowano mi tym razem bilety business class. Pierwszy raz w życiu podróżowałem jak ci najfajniejsi ludzie na Ziemi i, drwijcie z mojej zaściankowości lub nie, było to dla mnie przeżycie pouczające. Początkowo, jako człowiek skromny, w fotelach z czerwonego zamszu czułem się nie na miejscu, szybko jednak rozbisurmaniłem się na tyle, by specjalne traktowanie przyjmować z godnością, jaka przystoi człowiekowi o moim statusie społecznym. W pierwszym locie, z Krakowa do Brukseli, byłem jedynym pasażerem klasy biznesowej i przypadł mi zaszczyt zajęcia miejsca numer 1A. Zazdrość zżerała innych uczestników lotu, kiedy głodnymi oczami zżerali mój obiad i wypijali sok, na tym krótkim rejsie tylko najbogatszym przysługuje bowiem prawo do posiłku. Muszę przyznać, zacząłem wtedy wierzyć, że jestem kimś lepszym. Przypuszczenia moje potwierdziły się, kiedy odbierałem kartę pokładową na lot do Addis Abeby: podczas gdy wszyscy "zwyczajni" pasażerowie czekali godzinami w gigantycznej kolejce, dla mnie stworzono specjalną kolejkę, w której nie czekał nikt. Puszysty VIP-owski dywan delikatnie masował mi stopy, kiedy odbierałem zaproszenie do Sali Diamentowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gaudeamus igitur, Iuvenes dum sumus&lt;/span&gt; - śpiewały świetliste chóry aniołów, by powitać mnie, bogatego podróżnika, w poczekalni dla ludzi wspaniałych. Kelner, Quasimodo w srebrnym fraku, ukłonił się nisko, podsuwając mi tacę z najlepszymi kawiorami z całego świata, a śnieżnowłosa hostessa o głosie bogini własnoręcznie wlała mi szampana do ust. Wszystko to oczywiście niewinne przebieranki i wyuczone scenki, odgrywane po to, by wielkiego gościa Sali Diamentowej jeszcze powiększyć. Po tym rytuale inicjacyjnym zaproszono mnie na skórzane kanapy, skąd przez weneckie lustra obserwować mogłem jak motłoch, w oczekiwaniu na lot, tłoczy się w zwykłej poczekalni, jedząc paszę. W tym samym czasie królowa angielska masowała mi kark, a wszyscy przywódcy najbogatszych państw świata zebrali się wokół i zadawali mi najróżniejsze pytania, w większości dotyczące przyszłości świata oraz wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W samym samolocie Ethiopian Airlines nie było już jednak tak różowo. Obok mnie miejsce zajęła kobieta, której ciało nie mieściło się w jej własnym fotelu business class, w dużej części przelewało się więc na mój fotel business class, co czyniło lot nieprzyjemnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Także i teraz nie mam powodów do zadowolenia, miejsce żywych dyskusji z barwnymi postaciami świata polityki zajęły bowiem monologi, które wygłaszam do wentylatora, jedynego cierpliwego słuchacza w moim namiocie. Zwykle zresztą bredzę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6138976171939701492-5264543276312834730?l=blazen-w-etiopii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/feeds/5264543276312834730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/08/business-class.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/5264543276312834730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/5264543276312834730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/08/business-class.html' title='Business Class'/><author><name>błazen</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07666906020114194571</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6138976171939701492.post-6223566741335000875</id><published>2009-06-27T10:00:00.001+03:00</published><updated>2009-06-27T10:02:22.621+03:00</updated><title type='text'>Przerwa techniczna</title><content type='html'>Zepsuła mi się ładowarka do laptopa, dlatego nie piszę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6138976171939701492-6223566741335000875?l=blazen-w-etiopii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/feeds/6223566741335000875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/06/przerwa-techniczna.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/6223566741335000875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/6223566741335000875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/06/przerwa-techniczna.html' title='Przerwa techniczna'/><author><name>błazen</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07666906020114194571</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6138976171939701492.post-1478881456522177650</id><published>2009-06-10T19:55:00.004+03:00</published><updated>2009-06-10T21:08:28.691+03:00</updated><title type='text'>Kelner</title><content type='html'>Miało być o kelnerze, ale to może innym razem. Sorry, że nie piszę, ale kurde czas mi przez palce przecieka, jak mam pisać w takich warunkach??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zamian za to kilka zdjęć nie związanych kompletnie z niczym. Oto wspomniane wcześniej zdjęcia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_r1Z-RWTI/AAAAAAAADfU/qqKKZIoMJlc/s1600-h/DSCN1620.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_r1Z-RWTI/AAAAAAAADfU/qqKKZIoMJlc/s400/DSCN1620.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345750585449732402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kazali mi potrzymać kałasznikowa, a ja zupełnie nie wiem, jak to się robi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_tLt9eZ5I/AAAAAAAADfs/dsARmKED9dA/s1600-h/DSCN1635.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_tLt9eZ5I/AAAAAAAADfs/dsARmKED9dA/s400/DSCN1635.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345752068283852690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Miałem okazję spróbować mrówczego miodu. Mmm, mrówczy miód...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mmm, kałasznikow...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze net muli tak, że przesłanie jednego zdjęcia trwa rok, to spróbujcie się nie zirytować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mmm, kałasznikow...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_yMVFSYvI/AAAAAAAADf0/bApH5hJuXCI/s1600-h/DSC_0050.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_yMVFSYvI/AAAAAAAADf0/bApH5hJuXCI/s400/DSC_0050.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345757576343741170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Mmm, termitiery...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to takie tam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_zTs99LzI/AAAAAAAADf8/OYftAeexwpE/s1600-h/DSC_0074.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_zTs99LzI/AAAAAAAADf8/OYftAeexwpE/s400/DSC_0074.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345758802526154546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_zUHEVADI/AAAAAAAADgM/AGeTbGuA4BY/s1600-h/DSC_0083.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_zUHEVADI/AAAAAAAADgM/AGeTbGuA4BY/s400/DSC_0083.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345758809532203058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_1Wu9jbJI/AAAAAAAADgU/XklOWM_FgvE/s1600-h/DSC_0029.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_1Wu9jbJI/AAAAAAAADgU/XklOWM_FgvE/s400/DSC_0029.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345761053624200338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_zTrT7cvI/AAAAAAAADgE/DbOp3lIUlec/s1600-h/DSC_0078.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_zTrT7cvI/AAAAAAAADgE/DbOp3lIUlec/s400/DSC_0078.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345758802081444594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_1W2KYpjI/AAAAAAAADgc/l-LH63k1GCU/s1600-h/DSC_0073.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 268px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_1W2KYpjI/AAAAAAAADgc/l-LH63k1GCU/s400/DSC_0073.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345761055557068338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Mmm...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6138976171939701492-1478881456522177650?l=blazen-w-etiopii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/feeds/1478881456522177650/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/06/kelner.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/1478881456522177650'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/1478881456522177650'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/06/kelner.html' title='Kelner'/><author><name>błazen</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07666906020114194571</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Si_r1Z-RWTI/AAAAAAAADfU/qqKKZIoMJlc/s72-c/DSCN1620.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6138976171939701492.post-5957590643299023827</id><published>2009-06-06T10:20:00.008+03:00</published><updated>2009-06-07T19:40:01.515+03:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Dziwne to miejsce, ta Etiopia. Niby kraj jasny, pogodny, a nieustannie panuje tu złowrogi półmrok.  Nie widać wyraźnie kształtów, kolory są jakieś wyblakłe. Jest gorąco, to prawda, słońce niestrudzenie rozlewa palący żar nad krwistoczerwoną pustynią, jest jednak w tym cieple coś dziwnego, niejasnego, chciałoby się powiedzieć - chłodnego. Bywa tak, że człowiek dostaje dreszczy w samo południe, w czasie największego skwaru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/SioecWDjH2I/AAAAAAAADYw/P9a636VtXQw/s1600-h/DSC_0026.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/SioecWDjH2I/AAAAAAAADYw/P9a636VtXQw/s400/DSC_0026.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344117380134149986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wszystko tutaj płonie. Dziś na przykład, kiedy odbywałem mój codzienny spacer pomiędzy wzgórzem pokrytym smołą, a płotem ustawionym z odwróconych krzyży, ni z tego ni z owego zapalił mi się lewy but. Szczęśliwie zdołałem zdmuchnąć ogień, ale swąd spalonej siarki długo jeszcze unosił się nad milczącą pustynią. Zdarza się też, co widzę pierwszy raz w moim życiu, że nagle, pośrodku niczego, zapala się suchy piach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Siog6r0MM9I/AAAAAAAADZI/iKMuFZtrODw/s1600-h/DSC_0057.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Siog6r0MM9I/AAAAAAAADZI/iKMuFZtrODw/s400/DSC_0057.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344120100394644434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wszędzie pełno robactwa. Abstrahując od węży, skorpionów, czy pająków gigantów, największy strach budzą nieduże szerszenie kształtem przypominające trupią główkę. Lubują się one w okrucieństwach, nocą często, ze zwykłej próżności, włażą człowiekowi pod kołdrę i wypalają mu skórę żrącym kwasem, który zawsze noszą przy sobie w specjalnych pojemniczkach. Nazywają je tutaj, w wolnym tłumaczeniu z amharskiego, "niosący niepokój".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/SioeI98G57I/AAAAAAAADYo/WlExJcWuP8g/s1600-h/DSC_0003.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/SioeI98G57I/AAAAAAAADYo/WlExJcWuP8g/s400/DSC_0003.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344117047242975154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Piasek, w odróżnieniu od somalijskiego, ma kolor brudnopomarańczowy. Jest bardziej jaskrawy, bardziej sypki i bardziej brudzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Siog7H3xjQI/AAAAAAAADZY/w9pq8Uj4GCE/s1600-h/DSC_0105.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Siog7H3xjQI/AAAAAAAADZY/w9pq8Uj4GCE/s400/DSC_0105.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344120107925867778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Siog7O83hPI/AAAAAAAADZg/g3VrDNtAbjw/s1600-h/DSC_0123.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Siog7O83hPI/AAAAAAAADZg/g3VrDNtAbjw/s400/DSC_0123.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344120109826278642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wszystko to da się znieść, człowiek przyzwyczaja się do robactwa, do ognia, do tajemniczej mgły, wreszcie do gorąca i chłodu na przemian. Ale są jeszcze głosy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Noc w noc wyje jakieś cholerstwo, wyje dźwiękiem tak niespotykanym, mdłym, rozsadzającym głowę od wewnątrz, że ten kto tego słucha marzy tylko o śmierci. Głosy to dziwaczne, niby mają jakieś znaczenie, docierają do świadomości i bezlitośnie budzą najgłębiej skrywane lęki, ale nie da się ich później pamiętać, same się zagłuszają. Milkną, rozbrzmiewają na nowo, na nowo milkną, wżynają się w myśli, drażnią, drażnią. Człowiek nie wie, co robić, rzuca się, szarpie i drży, krzyczy, ale krzyku swojego nie słyszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głosy są najgorsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6138976171939701492-5957590643299023827?l=blazen-w-etiopii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/feeds/5957590643299023827/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/06/dziwne-to-miejsce-ta-etiopia.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/5957590643299023827'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/5957590643299023827'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/06/dziwne-to-miejsce-ta-etiopia.html' title=''/><author><name>błazen</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07666906020114194571</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/SioecWDjH2I/AAAAAAAADYw/P9a636VtXQw/s72-c/DSC_0026.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6138976171939701492.post-7475144455659930495</id><published>2009-06-01T17:29:00.002+03:00</published><updated>2009-06-01T19:29:38.780+03:00</updated><title type='text'>Dzień Dziecka</title><content type='html'>Oto przetacza się bezgłośnie kulisty zwój wyschniętych bylin, mija spalone słońcem zwłoki sępa, a potem już tylko płynie w kierunku horyzontu i niespodziewanienie rozmywa się w nicość. Muchy, co żrą gnijące mięso, brzęczą tak cicho, że nie da się  ich  usłyszeć, ani nawet zobaczyć. Ślady na piasku wskazują na niedawną obecność hien, ale nigdzie ich już nie ma i nikt nie wie, dlaczego. Zresztą kto i po co miałby się nad tym zastanawiać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czarne od własnego ciężaru chmury deszczowe pędzą tak szybko, że cień ich, niepewny swojego istnienia, w ogóle się nie pojawia. Deszcz nie spada, ale w powietrzu czuć jego zapach. Skądś wybiega pocieszny skorpion i wstrzykuje sobie w grzbiet śmiertelną dawkę jadu, chociaż ogień wokół niego dawno już ugasł. Śmierć nie następuje. Śmierć nie wie o tym miejscu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6138976171939701492-7475144455659930495?l=blazen-w-etiopii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/feeds/7475144455659930495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/06/dzien-dziecka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/7475144455659930495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/7475144455659930495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/06/dzien-dziecka.html' title='Dzień Dziecka'/><author><name>błazen</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07666906020114194571</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6138976171939701492.post-5386063214184945948</id><published>2009-05-27T21:24:00.004+03:00</published><updated>2009-05-27T21:52:25.864+03:00</updated><title type='text'>Etiopia, Etiopia</title><content type='html'>Nową szatą graficzną, z nowego miejsca wita Was ten sam stary błazen. Długo zastanawiałem się nad kolorystyką bloga, by wreszcie zdecydować, że najlepszym tłem dla barwnych treści będzie bladoszary - kolor mojej duszy.&lt;br /&gt;&lt;div style="margin: 0px auto 10px; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Sh2FkdbxGrI/AAAAAAAADDQ/1lBy7XX5dx8/s1600-h/DSC_0425.JPG"&gt;&lt;img alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Sh2FkdbxGrI/AAAAAAAADDQ/1lBy7XX5dx8/s400/DSC_0425.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6138976171939701492-5386063214184945948?l=blazen-w-etiopii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/feeds/5386063214184945948/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/05/etiopia-etiopia.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/5386063214184945948'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6138976171939701492/posts/default/5386063214184945948'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://blazen-w-etiopii.blogspot.com/2009/05/etiopia-etiopia.html' title='Etiopia, Etiopia'/><author><name>błazen</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07666906020114194571</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_PxLF-ujjwnY/Sh2FkdbxGrI/AAAAAAAADDQ/1lBy7XX5dx8/s72-c/DSC_0425.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry></feed>
